Magdalena Olech jest psychoterapeutą, trenerką i twórczynią warsztatów dla kobiet. Każdy dzień traktuje, jak wyjątkowe święto i celebruje drobne przyjemności. Pomaga w „wychodzeniu” z perfekcjonizmu, wielozadaniowości i nadodpowiedzialności. Uwielbia pracę z kobietami. I to właśnie o kobietach i dla kobiet napisała książkę „Jestem”.

Magda opowiedziała mi jak powstawała jej książka, czym dla niej jest pisani i utwierdziła w przekonaniu, że pisanie może pomóc.

Skąd wziął się pomysł na książkę?

Jestem psychoterapeutą, w Lublinie prowadzę prywatny gabinet, a w nim psychoterapię indywidualną, par/małżeństw i rodzinną. Oprócz pracy „gabinetowej” z pacjentem, prowadzę również warsztaty rozwoju osobistego dla kobiet – stacjonarnie w Lublinie i wyjazdowo/weekendowe w Bieszczadach i okolicach Kazimierza Dolnego. 17.10.2018 r. pierwsza grupa rozpoczęła pracę warsztatową, a przez cały rok wzięło w nich udział ok 40 kobiet. Warsztaty składają się z trzech modułów: ważna, dobra i piękna. Przez rok poznawałam historie kobiet, widziałam ile one sobie wzajemnie dają w trakcie spotkań warsztatowych, jak siebie wspierają i jaką są dla siebie nawzajem siłą, motywacją i inspiracją. I wtedy poczułam, że chcę te kobiety i ich historie pokazać światu. Były takie niezwykłe, a równocześnie takie, jak każda z nas. Zwyczajne, niezwyczajne. Poczułam, że chcę te historie opisać i wydać w książce, którą będą mogły przeczytać inne kobiety. Przeczytać i w historiach moich bohaterek odnaleźć siebie. Chciałam, żeby czytelniczki dostały z tej książki motywację i inspirację i wiem, że to się udało bo właśnie takie dostaję opinie o mojej książce. I cieszę się z każdej sprzedanej książki bo wiem, że ona za chwilę trafi w ręce wyjątkowej i niezwykłej kobiety i sprawi, że ona czytając poczuje, że też jest silna, wrażliwa, też ma problemy, ma podobną historię, albo ma inaczej, a chce to zmienić. Pod wpływem historii moich bohaterek dzieją się niezwykłe rzeczy, przynosi ona wiele wzruszeń i emocji. I taki był właśnie pomysł na nią. Książka od kobiet, dla kobiet i o kobietach.

Dlaczego „Jestem”?

Jest to słowo przewodnie mojej pracy z kobietami. Moje warsztaty składają się z trzech modułów:

I Jestem ważna

II Jestem dobra

III Jestem piękna

O grudnia 2019 r. ruszył moduł IV „Jestem sobą” i już wiem, że za rok ruszy ostatni już moduł, podsumowujący i zamykający całe warsztaty „Jestem szczęśliwa”. To fantastyczne warsztaty i ogromy rozwój osobisty. Słowo „jestem” pojawia się w tytule moich warsztatów, ale również w tytule warsztatów wyjazdowych. Camp w Bieszczadach, który organizuję dwa razy w roku ma tytuł „Jestem najważniejsza” i naprawdę przez cztery dni, każda z nas jest tam dla siebie na pierwszym miejscu, niesamowite przeżycia.

To słowo jest dla mnie przewodnie i bardzo dla mnie ważne. Chciałabym aby każda kobieta to poczuła, że „być” jest najważniejsze. Być w tej chwili, taką jaką jesteś.

Zdjęcia bohaterek w książce są robione od tyłu. Nie widać twarzy bo to nie ma znaczenia, nie ma znaczenia to, jak wyglądasz. To jest też takie przesłanie mojej książki i mojej pracy z kobietami. Nie ma znaczenia gdzie się urodziłaś, jak wyglądasz, czym się zajmujesz. Ma znaczenie to, że jesteś. Osoba odpowiedzialna za redakcję mojej książki, miała pomysł, żeby opisać każdą bohaterkę: Ile ma lat? Czym się zajmuje? Skąd pochodzi? Dać więcej szczegółów. Nie zgodziłam się. Uważam, że „jestem” wystarczy.

Jak wyglądała Twoja praca nad książką?

Spotykałam się z moimi bohaterkami na śniadaniach w przytulnych, lubelskich kawiarniach. Do Renaty, ostatniej bohaterki pojechałam na śniadanie do Warszawy. To były kameralne, cudowne spotkania. Bez scenariusza, ale z moją ogromną ciekawością i otwartym sercem bohaterek. Jadłyśmy śniadanie, piłyśmy kawę i rozmawiałyśmy o tym, co ważne. Dostałam dużo opinii od czytelniczek, że czytając „Jestem” czuły zapach kawy, słyszały odgłosy kawiarni i miały odczucie, że siedziały obok i przysłuchiwały się tej rozmowie. Szczególnie moje obserwatorki z instagrama mogły czuć ten klimat, ponieważ one od samego początku obserwowały, a nawet uczestniczyły w procesie powstawania książki. Każde moje spotkanie z kolejną bohaterką książki było zapowiadane na instagramie. Do dziś w wyróżnionych relacjach można prześledzić te spotkania. Zawsze na instagramie pojawiał się post z krótkim opisem spotkania i ze zdjęciem dłoni. Każda bohaterka „ Jestem” dostawała bransoletkę – koniczynka na czerwonym sznureczku – symbol, znak rozpoznawczy moich bohaterek. Każde spotkanie, rozmowę nagrywałam, a następnie spisywałam. Spisaną rozmowę wysyłałam dziewczynom do pierwszej autoryzacji. Ponieważ rozmowy były bardzo intymne, niezmiernie ważne było dla mnie to, aby każda z bohaterek czuła w sobie zgodę na publikację. Potem zgromadzony materiał i wstęp przekazałam do redakcji i korekty. Tekst po redakcji i korekcie sprawdzałam ja, a następnie dziewczyny robiły drugą autoryzację i ostatecznie zatwierdziłam książkę do druku.  W między czasie zajmowałam się zbieraniem zdjęć do książki. Kilka zdjęć pochodzi ze zbiorów bohaterek, ale odbyły się też sesje zdjęciowe. Autorką kilku zdjęć jestem ja oraz Eliza – pierwsza bohaterka książki. Obrobione zdjęcia przekazałam do drukarni. I właściwie na tym moja praca się zakończyła. W między czasie powstawał projekt okładki we współpracy z grafikiem. Było kilka wersji, jednak żadna do mnie nie przemówiła. Grafikę tej pięknej kobiety stojącej tyłem znalazłam ja i wiedziałam, że to jest to! Grafik stworzył mi dwie okładki, a ja pokazałam je na swoim instagramie. Zrobiłam ankietę i ostateczną wersję  okładki wybrały moje obserwatorki. Uważam, że jest przepiękna. Byłam umówiona w drukarni tak, że jak ruszy druk książki, to po mnie zadzwonią. I rzeczywiście widziałam, jak z drukarki wypadają strony „Jestem”. Cudowne i niesamowite przeżycie. Książka „Jestem” była gotowa w sierpniu, czekałam ze sprzedażą do dnia premiery 19.09.2019 r. W między czasie odbywała się promocja książki. Dużo o niej opowiadałam, przedstawiałam bohaterki, pokazywałam jak wygląda książka, jak będzie pakowana.

 Jak długo zbierałaś materiały do książki?

Pierwszy wywiad z Elizą był 12.11.2018 r., a ostatni z Renatą 06.05.2019 r. czyli przez pół roku zbierałam materiały do książki. Bardzo mozolne było spisywanie wywiadów pomiędzy pracą zawodową. To zajmowało mi dużo czasu, często robiłam to późnym wieczorem, po powrocie z gabinetu. Najdłuższy etap, to czas w którym tekst był u dziewczyn i czekałam na ich autoryzację. Około dwóch miesięcy trwała też redakcja i korekta. Po dziewięciu miesiącach miałam książkę w swoich rękach.

Czy ktoś Ci pomagał?

Miałam osobę, która przeprowadziła redakcję i korektę książki oraz grafika, z którym projektowałam okładkę i wygląd książki. Bardzo pomógł mi też ebook Elizy „O wydawaniu ebooka”. Tam jest ogrom informacji, które przydają się również do wydania książki.

Największą pomocą była moja córka, która przy powstawaniu i promocji książki okazała się niesamowitą inspiracją.

Czym kierowałaś się przy wyborze bohaterek?

To było trudne. Chciałam wszystkie uczestniczki warsztatów, ale to było niemożliwe. Kierowałam się głosem serca i swoją intuicją. Myślałam, które historie będą inspiracją dla innych kobiet, w których historiach będą mogły zobaczyć siebie. Kolejność bohaterek w książce jest przypadkowa. Jedynie wiedziałam, że książkę rozpocznie wywiad z Elizą bo dała mi dużo wiary w pomysł poprowadzenia warsztatów. Potem wszystko zależało od terminów, w których dziewczyny mogły się ze mną spotkać. 

Jesteś psychoterapeutką, prowadzisz warsztaty dla kobiet. Jak znalazłaś czas na pisanie?

Pracuję zawodowo w większości popołudniami i wieczorami więc śniadania z bohaterkami nie były trudnością. Problemem było znalezienie czasu na spisanie wywiadów, na pracę z tekstem. To był bardzo napięty zawodowo czas i wiedziałam, że bardzo trudno jest mi pogodzić ze sobą pracę zawodową i twórczą. Na szczęście mam obok siebie wyjątkowych ludzi, którzy mi pomogli. Mój mąż widząc ilość mojej pracy, pomógł mi przeorganizować mój grafik. A Eliza, widząc ilość nowych projektów i otwierających się możliwości, dała mi wtedy radę, aby jeden dzień w tygodniu był tylko dniem na działanie kreatywne. Tak się stało i tak jest do dziś. Zorganizowałam sobie przestrzeń na pracę twórczą. Nie przyjmuję pacjentów w piątki, wtedy zajmuję się np. pisaniem, ale też tworzeniem nowych projektów. „Żeby w życiu mogło pojawić się coś nowego, trzeba najpierw stworzyć przestrzeń, w której będzie mogło zaistnieć”.

Dlaczego zdecydowałaś się na self publishing?

Nigdy nie myślałam o mojej książce „Jestem”, jako o produkcie komercyjnym. To miała być książka dla bliskich mi kobiet. Wiedziałam, że chcę uczcić moje bohaterki, uczestniczki moich warsztatów. Pierwszy nakład, to było 250 sztuk. Miał być pierwszy i jedyny. Wiedziałam, że tą książkę będą chciały przeczytać kobiety, które obserwują mnie na instagramie, o podobnej wrażliwości. One dawały mi znać, że czekają, że chcą poznać moje bohaterki. Wiedziałam, że sprzedaż ok 200 sztuk książki zwróci mi koszt całego procesu wydawniczego. Na tym mi zależało. Postanowiłam stać się swoim wydawnictwem i od początku do końca wydać ją samodzielnie. Nie miałam pojęcia, że książka „Jestem” odniesie taki sukces. Pierwszy nakład sprzedał się w tydzień. Okazał się dużo za mały. Zamówiliśmy drugi nakład, który sprzedał się w dwa tygodnie. Opinie, które dostawałam od czytelniczek i przepiękne zdjęcia książki stały się niesamowitą promocją. Obecnie w sprzedaży jest już dużo większy, trzeci nakład i książka cały czas się sprzedaje.

Co było najłatwiejsze, a co było najtrudniejsze w procesie wydawniczym?

Może to będzie zaskakujące, ale cały proces nie wydaje mi się trudny, a wręcz niesamowicie przyjemny i ekscytujący. W drukarni miałam przydzielonego „opiekuna” – panią, która była ze mną w stałym kontakcie, wszystko ze mną ustalała i informowała mnie o postępach procesu wydawniczego. Dziś tak myślę, że ja od początku wiedziałam czego chcę, wiedziałam jak ma wyglądać moja książka, wiedziałam dla kogo ona jest, wiedziałam czyje serce ma poruszyć, komu dać siłę, kogo zainspirować. Wiedziałam, jak będzie zapakowana, że będzie zawinięta w delikatny pergamin, że będą z niej wypadały maleńkie serduszka. Czułam ją całym swoim sercem.

Czym jest dla Ciebie pisanie?

Nie jestem w stanie nie pisać. Pisałam od zawsze. W dzieciństwie pisałam pamiętniki, opowiadania, wiersze, uwielbiałam pisać listy. Miałam dużo zeszytów, a w nich rozpoczynałam pisanie swojej książki. W dorosłym życiu piszę wszędzie. Moi bliscy i przyjaciele wiedzą, że dla mnie najlepszy prezent, to książka albo notes, pięknie wydany zeszyt, planer, kalendarz. Nie przejdę obojętnie obok czegoś pięknego, w czym mogę pisać. Uwielbiam pisać ręcznie, piórem albo ołówkiem. Dostałam przepiękne pióro z moim imieniem i nazwiskiem od dziewczyn, uczestniczek premiery książki „Jestem”. Cudowny prezent. Muszę zawsze mieć przy sobie coś do pisania. Nigdy nie wiadomo, kiedy jakaś myśl będzie musiała znaleźć się na papierze. Swoje myśli umieszczam na instagramie i blogu bo chcę się nimi dzielić. Czym jest dla mnie pisanie? Rozmową ze sobą. Zapisuję swoje myśli, uczucia i przeżycia. „Czasami człowiek musi, inaczej się udusi”.

 Niektóre Twoje bohaterki wspominają, że piszą dla siebie i prowadzą blogi. Uważasz, że pisanie może pomóc w pracy nad sobą? W przepracowaniu trudnych, życiowych momentów?

Tak! Pisanie ma działanie terapeutyczne. Niektóre moje bohaterki piszą, dzielą się swoimi przeżyciami, inspirują innych, ale też porządkują siebie przelewając swoje uczucia na papier. Praktykuję w gabinecie „terapię pisaniem”. Moi pacjenci czasami mają „prace domowe” żeby coś opisać np. jakieś wspomnienie, albo mają coś w sobie obserwować i notować. Jest wiele form pisemnych pomocnych i stosowanych w psychoterapii np. pisanie swojego życiorysu, pisanie listu do siebie czy do kogoś. Pisanie dziennika/pamiętnika również ma działanie terapeutyczne – przelewamy na papier to, co się w nas dzieje – odciążamy swój umysł. Moje dziewczyny, uczestniczki warsztatów zawsze „przerabiają” ćwiczenia na kartce. Zastanawiają się, zapisują i dopiero potem o tym rozmawiają. Słowo pisane ma moc.

 Czy myślisz o nowej książce? O czym będzie? I czy też będzie wydana przez self publishing?

Ula, zdradzę Ci, że moja druga książka jest już gotowa. To niesamowita historia. W sierpniu wyjechałam na odosobnienie pisarskie z Marią Kulą. Warsztaty trwały tydzień. Ćwiczenia, które prowadziła Maria, przebywanie wśród pisarek, atmosfera Wytwórni Ciszy, to wszystko spowodowało w mnie wybuch weny i kreatywności i w kilka dni powstała książka. Już dawno to w sobie zauważyłam, że wyjazd, zmiana miejsca otoczenia, oderwanie się od codzienności uruchamia we mnie twórczość. Z wyjazdów zawsze wracam z czymś nowym. Ta książka, która powstała na warsztatach Marii, to poradnik, kurs rozwoju dla kobiet. Będzie się w niej uczyło, przeżywało, zapisywało bo myśl, to za mało. Ta książka czeka w kolejce ponieważ nie miałam pojęcia, że tyle czasu zajmie mi sprzedaż książki „Jestem”. Miała się sprzedać w tydzień i na tym koniec, a tu niespodzianka. Obecnie kończę pisać ebook – poradnik o psychoterapii – dla osób, które chcą rozpocząć swoją psychoterapię. I jak ebook „pójdzie” w świat, to zabieram się za pracę z grafikiem nad tą nową książką. Ona musi być przepiękna bo chciałabym, żeby kobiety nosiły ją w torebce, żeby ją wyjmowały w różnych momentach i pisały. Dlatego muszę zadbać o wszystkie szczegóły, jakość papieru, format i wiele innych rzeczy, żeby była piękna i wygodna. I tak, wydam ją sama przez swoje wydawnictwo.

Gdybyś mogła teraz dać sobie radę dla siebie z przeszłości?

Pisz! Dla siebie, dla kogoś. Pisz! Publikuj na instagramie, na blogu. Pisz! Jeśli to jest z twojego serca, z twojej potrzeby, to pisz!

Motto, słowa które cię prowadzą?

Sama je sobie piszę. Prawie każde zdjęcie na instagramie jest opisane słowami, które są mi potrzebne, albo jakoś we mnie pracują. Najczęściej są to słowa związane z uważnością, zatrzymaniem się, wdzięcznością, byciem tu i teraz, docenianiem siebie, minimalizmem, życiem w zgodzie ze sobą itd.

Wczoraj wieczorem wstawiłam taki cytat: „Ty wybierasz, co zrobisz z niespodzianką od życia. Zareagujesz tak, jak zawsze? Odpuścisz? Uznasz, że to nie dla ciebie? Odłożysz na kiedyś? A może tym razem wyciągniesz ręce i przyjmiesz? Bez względu na niepewność i lęk”.

Magda, dziękuję za rozmowę.


JAK ZNALEŹĆ HISTORIĘ – WARSZTAT

Możesz na tym warsztacie wymyślić historię od zera.
Możesz rozwijać historię, której masz zarys.
Możesz też pracować nad historią, którą masz już mocno wymyśloną.


Jak znaleźć historię

WriteLetter

Zastanawiasz się gdzie szukać inspiracji do pisania? Zapisz się i pobierz garść pomysłów gdzie jej szukać. Co dwa tygodnie dostaniesz ode mnie list, a w nim porady pisarskie, inspiracje i troszkę o tym co mnie wzrusza, cieszy i pomaga tworzyć.