Słońce, plaża, lekki wiatr i hamak. Do tego dobra książka i przepis na idealne wakacje gotowy.

O ile pogody i hamaku nie mogę zagwarantować to dobrą powieść owszem. W czasie wakacji lubię czytać książki przy których odpocznę, zrelaksuje się, uśmiechnę i uronię łezkę.

„Szkoła gotowania pod Amorem” Melissy Senate to właśnie taka książka na wakacje.

Melissa Senate ma na swoim koncie już kilka bestsellerów. Rozgłos przyniosła jej debiutancka powieść „Znowu randka” na podstawie której nakręcono film. Mieszkała w Nowym Jorku gdzie pracowała jako wydawca, teraz zamieszkuje na wybrzeżu Maine gdzie pisze książki na pełen etat.

Szkoła gotowania pod Amorem
Szkoła gotowania pod Amorem

” Życie mnie nauczyło, że często to błędy pchają człowieka do miejsca, w którym powinien się znaleźć.”

Melissa Senate „Szkoła gotowania pod Amorem”

Holly Maguier ma trzydzieści lat i uważa, że w życiu popełniła już wiele błędów.

Związała się z Johnem.  Pokochała jego małą córeczkę i wydawało się , że przyszłość przyniesie to co najlepsze.  W wieku 16 lat babcia przepowiedziała jej, że mężczyźnie jej życia posmakuje potrawa według starego włoskiego przepisu.  Johnowi nie posmakowała.

Babcia Holly znana była z trafnie przepowiadanej przyszłości i umiejętności kulinarnych. Mieszkała na Wyspie Błękitnych Krabów w Maine, gdzie prowadziła szkołę gotowania.  Wszystkie jej przepisy wymagały dodania życzeń lub wspomnień – smutnych, radosnych bądź nieokreślonych. Wspomnienia, zwłaszcza te smutne miały moc uzdrawiającą, tak jak bazylia czy oregano.

Po śmierci babci Holly odziedziczyła jej kuchnie i książkę kucharską z bardzo oryginalnymi przepisami. Dom i cały interes: popularną szkołę włoskiej kuchni oraz maleńki sklepik z daniami na wynos.

Po rozstaniu z ukochanym i nagłej śmierci babci, Holly przeniosła się do odziedziczonego domu i postanowiła prowadzić kurs gotowania.  Miała tylko tydzień, na opanowanie wszystkich przepisów z kursu jesiennego w czym przeszkadzał jej brak wprawy i umiejętności kulinarnych.

Czy uda jej się poprowadzić kurs?

Jak odnajdzie się wśród nowych sąsiadów i obowiązków?

Czy znajdzie mężczyznę któremu posmakuje tajemnicza potrawa?

Oklepany schemat powieści, przewidywalne zakończenie i kolejna historia trzydziestolatki szukającej miłości nie zapowiadają nic ciekawego. Jednak jest w tej książce jakaś magia i autentyczność.  Główna bohaterka jest naturalna, a jej przemyślenia, obawy i radości sprawiły, że zyskała moją sympatie i szczerze kibicowałam jej podczas zmagań z potrawami. Jako miłośniczka kuchni z przyjemnością czytałam opisy potraw i sposoby ich przyrządzenia. Z ich pomocą autorka wprowadziła mnie do pachnącej ziołami i parmezanem kuchni Camilli.

Z chęcią wybrałabym się na zajęcia prowadzone przez Holly.

Książkę czytałam z przyjemnością poddając się kuchennym zapachom. Jest lekka, przyjemna i do przeczytania w jedno popołudnie. Idealna książka na wakacje. Nie zaskoczyły mnie zwroty akcji i nie doznałam gwałtownych wzruszeń. Znalazłam za to nadzieję na lepsze jutro, wiarę w miłość i dobro, które podarowane drugiej osobie prędzej czy później wraca.

To kolejna książka na wakacje, którą mogę polecić. Po inne wakacyjne propozycje zapraszam tutaj .

Lubisz czytać na wakacjach? Może mi coś polecisz?