Składniki:

  • kilka kartek papieru
  • sporo notatek
  • 3 dobrze piszące długopisy lub ołówek najlepiej bez gumki
  • Szczypta Wielkiej Magii
  • 1 zdanie, które chodzi za tobą od jakiegoś czasu
  • kilo czasu tylko dla siebie
  • 1 stół ewentualnie biurko

Wykonanie:

 Najważniejsza rzecz – wyłącz telefon i dostęp do Internetu. Usiądź w miejscu gdzie będziesz sama. Połóż kartki i notatki na stole. Weź do ręki długopis. Zapisz zdanie, które chodzi ci po głowie.  Pozwól Wielkiej Magii działać, otwórz się na nią. Potem napisz kolejne zdanie i następne. Zapisuj wszystko.  Pamiętaj, nie skreślaj i nie wyrzucaj zapisanych kartek. Lepiej schować je do szuflady.

Czynność powtarzaj codziennie.

Gotowe dzieło wyślij do wydawcy, daj do przeczytania najbliższym, opublikuj na blogu, ewentualnie schowaj do szuflady.

Przepis jest prosty, wykonanie czasochłonne, ale efekty mogą cię zaskoczyć.

jak zostać pisarzem

Teraz zastanów się jakim pisarzem chcesz być?

Minęły te czasy kiedy pisarz był uważany za samotnego ekscentryka, najlepiej z nałogami alkoholowym i tytoniowym na raz, przetartymi łokciami na marynarce i ledwo wiążący koniec z końcem. A słowo pisarz kojarzyło się z talentem. Teraz pisarzem może zostać każdy. I każdy może wydać książkę. Co nie oznacza, że ma coś wartościowego do powiedzenia i poprawnie posługuje się językiem polskim.

Jeżeli bardzo zależy ci na napisaniu jakiejkolwiek książki, nie ważne jakiej, byle zostać sławną, to na początek musisz mieć temat. Może  stary dworek, cukierenkę po babci, albo przeprowadzkę na wieś. Do tego dorzuć bohaterkę. Lekko po trzydziestce, zagubioną, może być po rozwodzie, albo mieć złamane sercem. Najlepiej dobrą, uczynną i o urodzie anioła. Po jakimś czasie pojawia się ON. Przystojny amant o złych zamiarach, mięknący pod wpływem anielskiej bohaterki. Mile widziany jest wampir albo inny wąpierz ewentualnie nieziemsko bogaty Włoch, który porywa bohaterkę.  Oczywiście wszystko kończy się happy  endem.

Jak już to napiszesz, wyślesz do wydawcy, albo zdecydujesz się wydać sama, to pamiętaj o okładce. Koniecznie, ale to koniecznie musi mieć pastelowe kolory, kubek z parującą herbatą, gwiazdkę z pierniczkiem, babeczkę z kremem lub piękną kobietę z rozwianym włosem i tajemniczym uśmiechem na ustach. Okładka to podstawa. Musi kojarzyć się ze szczęściem. Być ładna, instagramowa. Żeby książka się sprzedała.

I najważniejsze. Pisz i wydawaj książkę za książką. Koniecznie przynajmniej trzy powieści w cztery miesiące. Inaczej wypadniesz z rynku i po tobie.  Twoje miejsce na półkach w księgarniach zajmą inni pisarze.

Czy to ci odpowiada?

Nie mówię, że wszystkie książki pisane w ten sposób są złe i niedobre. Skoro się sprzedają, to ktoś je czyta. Komuś dostarczają rozrywki.

Ale czy pisząc kolejną książkę w ciągu miesiąca jest czas na research? Poznanie i zrozumienie bohaterów. Nakreślenie tła, zbudowanie nastroju, zadbanie o opisy i dialogi? Stworzenie klimatu, który wciągnie i będzie trzymał, aż do ostatniej strony?

Czy taka książka zostanie z czytelnikiem i będzie o niej myśleć nawet po kilku tygodniach od jej przeczytania?

Szczepan Twardoch powiedział, że

najfajniejsze w pisaniu jest zbieranie materiałów do książki.

Pisząc „Króla” czytał gazety z okresu międzywojennego. Słuchał starych audycji radiowych i poznawał Warszawę na nowo. Zadbał o każdy szczegół. Zapisał się na trening bokserski i wykorzystał swoje zamiłowanie do broni palnej. A okładka książki wyglądem i czcionką nawiązywała do starych plakatów bokserskich. Odtworzył klimat przedwojennej Warszawy z jej mieszanką kultur, rządami gangów i skorumpowaną polityką.

Takim pisarzem chcę być. Chcę mieć moc przenoszenia w czasie i przestrzeni, malowania słowami. Wiem, że to wymaga pracy i zaangażowania, ale tylko taka literatura mnie kręci.