Pani Bukowa podbija internety, i rynek wydawniczy. Nasza polska Briget Jons lubi wino i pizze, doradzi jak przeżyć na diecie, jak nie biegać i zestresować się kolorowanką, dowiesz się od niej co to jest dieta bezowa i jak być trochę hyge, a trochę nie. W zbiorze felietonów i internetowych memów znajdziesz odpowiedź jak ogarnąć życie.

A ja, dowiedziałam się od niej, jak powstała książka „Wielki ogarniacz życia, czyli jak być szczęśliwym nie robiąc niczego”.

Jak i dlaczego powstała „Pani Bukowa”?

Z potrzeby zebrania wszystkich śmiesznych myśli, które mnie nachodzą. Albo które gdzieś usłyszę. Albo które mi ktoś podeśle.

Dlaczego taka nazwa?

Na cześć najlepszej na świecie postaci z Muminków.

Jak oceniasz  dawki ironii, jakie będą zrozumiałe dla odbiorców?

Nie oceniam. Wrzucam rzecz w internety i patrzę jak lajki kiełkują.

Masz kogoś kto ocenia Twoje pomysły czy sama to już „czujesz” ?

Nikt nie ocenia, dlatego tyle literówek przechodzi, bo mam dysmózgię.

Gdzie znajdujesz inspirację do tworzenia ilustracji i tekstów?

Trudno powiedzieć, ale jeśli chodzi o książkę to pewnie spory wpływ miała twórczość Joanny Chmielewskiej czy Helen Fielding. To podobne poczucie humoru, wydaje mi się.

Co było najtrudniejsze podczas pisania książki?

Samodyscyplina. To znaczy nie było jej w ogóle. Jak zawsze.

Co najbardziej Cię cieszyło?

Jak moja mama popłakała się ze śmiechu przy czytaniu skończonej książki.

Jak motywowałaś się do pisania?

Mówiłam sobie „dawaj, gruba buło, jeszcze jeden felieton, dasz radę”.

Myślisz już o kolejnej książce?

Coś tam myślę, ale na razie to bardzo chaotyczne myśli. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy w wyniku tego myślenia powstanie książka czy też na przykład spontaniczna emigracja w Bieszczady.

Co poradziłabyś osobie, która zastanawia się nad pisaniem książki?

Lepiej pisać niż się zastanawiać, tak sądzę.

 

Wielkie podziękowania dla Pani Bukowej za poświęcony mi czas.

Tutaj  znajdziesz Panią Bukową na fb, a książkę z autografem kupisz  na tej stronie